Ostatnio nie zapisywałam moich myśli. Brak czasu, zbyt dużo na głowie, czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi. Jednak motywy przelatywały mi przed oczyma nie wiedząc kiedy. Podczas obiadu, czytania książki czy esemesowania. Jedno z pojęć nie chce mnie jednak opuścić. Wciąż wierci się w mojej głowie i ciągle o sobie przypomina.
Pojęcie dla jednych ważne, dla drugich nie. Jedni do niego dążą, inni omijają szerokim łukiem. Jest prawdziwe i fałszywe, dobre i złe jednocześnie. Ma w sobie dużo dobrych, jak i złych stron. W zależności, z jakiej perspektywy je postrzegamy, inaczej odczuwamy wiążące się z nim emocje, uczucia. Jeśli jesteśmy jego częścią odczuwamy wewnętrzną radość, szczęście. O ile tylko jest prawdziwe czujemy, że możemy zrobić wszystko. Jeżeli jednak patrzymy na nie z boku, czasem odczuwamy zazdrość, innym razem współczucie, żal. Tylko najbardziej wytrwali potrafią żyć w tym spełnieniu całe życie.
Mimo, że jest ono naszym przeznaczeniem, wiele ludzi nie potrafi się w nim odnaleźć. Wiąże się to bowiem z odpowiedzialnością, wiernością, szczerością.
Bo tylko prawdziwa MIŁOŚĆ potrafi przeskoczyć każdy murek, obejść wszystkie niedogodności losu. Dzięki niej jesteśmy silniejsi, a dla tej jednej osoby potrafimy zrobić wszystko. Wszystko.
Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, że właśnie ty będziesz pisać o miłości. W każdym bądź razie w jednym masz racje: jedni do niej dążą, inni wolą omijać szerokim łukiem. Jednakże (wybacz, mam dzisiaj dziwny nastrój) najpierw musimy się zastanowić czy w dzisiejszym świecie jest w ogóle miejsce na prawdziwą miłość. A może jej definicja dawno już wyginęła w umysłach ludzi? Bo jeżeli nadal istnieje, musi się naprawdę dobrze schować.
OdpowiedzUsuńNajwidoczniej nie znasz mnie jeszcze tak dobrze :)
UsuńCiekawe!! :o
OdpowiedzUsuńTwój blog jest świetny! Czekam na następny wpis :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie drop-of-hope.blogspot.com
super post
OdpowiedzUsuńobserwujemy?
lillede.blogspot.com